Studio La Superbaa

  1. superbo, z włoskiego znakomity, wspaniały.
  2. La Superba to najjaśniejsza gwiazda niewielkiej konstelacji Psów gończych, znana dzięki swojej jaskrawoczerwonej barwie.
  3. „La superba Genova” – tak rodowici genueńczycy określają swoje ukochane miasto.

STUDIO LA SUPERBAA – tym określeniem spięłam swoje pasje: projektowanie, malarstwo i rysunek.

Wierzę, że prawda zarówno w sztuce jak i w życiu zawsze się obroni. By czuć się spójnym i osadzonym głęboko w sobie, niezbędne jest poczucie identyfikacji z własną marką. Mnie zajęło to ponad 10 lat. Wyboistą niejednokrotnie drogą dotarłam do miejsca, w którym odkryłam, że wyznawane przez mnie wartości i poczucie misji znajdują równie wrażliwych odbiorców. Działając w zgodzie z własnym sercem i intuicją spotykamy na swojej drodze tych, którzy poszukują podobnych wartości.

Misją STUDIA LA SUPERBAA jest tworzenie grafik, które sprawią, że właściciel marki poczuje się „jak u siebie”. Słucham i staram się „czuć” każdą współpracującą ze mną osobę. Identyfikacja wizualna nie jest jedynie logotypem, znaczkiem do wstawienia na materiały marketingowe. To język, jakim posługujemy się budując komunikację z naszymi klientami. To  emocje, którymi pragniemy opowiedzieć o tworzonej przez siebie marce czy produkcie. To identyfikacja emocjonalna, która będzie szła z nami przez lata.

W trakcie pracy przeprowadzam klientów przez wszystkie elementy i materiały marketingowe tworzące spójny język marki. Pomagam, proponuję kierunek, służę radą i wspieram również przy tworzeniu strony internetowej. Lubię rozmawiać… oj! Bardzo lubię! Najpierw „zaczepiam” briefem. Kolejny etap to kawa, ciacho i wspólne pierwsze kroki.

STUDIO LA SUPERBAA to również STANY ZACHWYTU – jedno z najbardziej pierwotnych, wspaniałych i wzniosłych uczuć, które towarzyszy nam w dzieciństwie, a które często tracimy w dorosłym życiu.  Stan zachwytu jest czysty, niewinny, niespodziewany. Źródeł jego jest tyle ile ludzi na świecie, opiera się sądom i ocenom. W swojej działalności pragnę wywoływać zachwyt, to oczywiste. Jednak najmocniej pragnę, by każdy mógł poczuć zachwyt jaki towarzyszy podczas tworzenia. Kreatywność jest w każdym z nas. I to jest kolejna gałąź jaką w najbliższej przyszłości STUDIO LA SUPERBAA będzie rozwijać.

Olga Kucewicz
INSTAGRAM:
https://www.instagram.com/studio.lasuperbaa.art/
https://www.instagram.com/studio.lasuperbaa.biz/

WWW:
http://www.studiolasuperbaa.pl/

Fatalny Facet

Niech się zastanowię ile razy w życiu usłyszałem „FATALNY FACET”? Pewnie częściej niż moja córka „nie rób tego, nie wolno”…:)

A tak poważnie, Fatalny Facet to projekt, w którym przewrotnie i lekkim przymrożeniem oka podchodzę do tego, jak postrzegani są dziś trochę faceci: w życiu, w domu, w związku, w pracy, na wakacjach, jak również i w kuchni.


„Fatalny” to miejsce, gdzie można przede wszystkim dobrze „zjeść”, a pomiędzy gotowaniem, dowiedzieć się co znaczy być tatą bez uszczerbku na byciu mężczyzną bez rezygnacji z siebie. To balans pasji i obowiązków życiowych, którym towarzyszyć ma zawsze lekki flirt i do czasu do czasu mały kac, bo na trzeźwo wszystkiego ogarnąć się nie da.

To blog o mnie, ciekawych podróżach gdzie dobrej kawy, wina i niezliczonych historii o jedzeniu nie zabraknie. Wszystko bez filtrów i pudru, za to ze smakiem i szczerze, ale kto co lubi!

O mnie

Jestem 34-letnim facetem i od 7 lat szczęśliwym tatą jednocześnie. Przyznam, że to niesamowite uczucie, jak przez ten ojcowski czas „jakość powietrza” w życiu człowieka zmieniała się na lepsze. Moja córka od najmłodszych lat, siedząc na blacie kuchennym przyglądała się jak powstawał rosół dla niej. Dziś juz na blacie siedzieć nie chce, ale oglądając Piratów z Karaibów przebiera nogami w oczekiwaniu na steka, co napawa mnie dumą.

W mojej rodzinnej kuchni niepodzielnie rządził mój ojciec. To właśnie za jego sprawą, z każdym niedzielnym obiadem, kolacją czy zabawami przy ogniu, przesiąkałem pasją do gotowania oraz i uczyłem się szacunku do produktu, którego nie było wiele, ale zawsze był jakościowy: Dziczyzna, wieprzowina i drób od zaprzyjaźnionych rolników. Grzyby zebrane przez mojego dziadka i najlepsze rydze na maśle w wykonaniu babci to tylko kawałek mojego smacznego życia i kulinarnej przygody.

Każdy mój wyjazd, spacer, lunch, wyjście z przyjaciółmi to zawsze szukanie nowych smaków. Planowanie wakacji zaczynam od szukania lokalnych targów, a później dopiero hotelu. Moją pasją od zawsze było gotowanie ( i nie stoi za tym food network) począwszy od kanapki „z niczym” w mieszkaniu studenckim, a kończąc na sanżakach z kaszanką.

Kuchnia

Z całą pewnością jestem miłośnikiem potraw mięsnych, zaczynając od Wagyu kończąc na piątej ćwiartce – skoro juz zabijamy zwierzęta to z szacunku do nich powinniśmy zjadać je od głowy do ogona nie marnując niczego. To jest moja filozofia w kuchni i bede starał się na każdym kroku o niej wspominać. W związku z tym nie nauczę Was, jak się robi krem z pokrzyw, ani nie przygotuję tatara z glonów, tylko dlatego, ze ktoś chwilowo nie chce jeść mięsa. Za to zaproszę Was do stołu, przy którym szanuje się jedzenie, króluje kuchnia rodzinna, męska, ale nie tylko dla mężczyzn, przy którym zawsze znajdzie się miejsce dla wiecznie głodnych i spragnionych kulinarnych opowieści.

W mojej kuchni chciałbym przywoływać kult naszych produktów, zwrócić uwagę na to co czym dysponujemy zanim kupimy kolejne krewetki rzucimy się na kolejny ramen.
Na wszystko o czym tutaj pisze i pisać bede mam jedną prostą definicję: Jak już masz dobry produkt nie zepsuj go, wykorzystaj tak, jakbyś miał go zjeść po raz ostatni.

W moich daniach przeważają produkty lokalne i sezonowe, w które obfituje polskie morze, jeziora, lasy i pola. Pomimo ogromnej słabości do mięsa wyznaje zasadę, że na końcu liczy się smak i nie ma znaczenia, czy jest to kuchnia mięsna, wegetariańska, czy tez wegańska – smak obroni się zawsze!!!

Marcin Duda
http://www.fatalnyfacet.pl

Yogattractive

Piękna przedsiębiorczość
Poszukiwacze przygód byli i będą. Ja jestem poszukiwaczką piękna.

Kilka żyć w jednym
Tak w skrócie mogłabym podsumować moją pasję życiową, zawodową i naukową. Wyjaśniam.Życie ułożyło mi się wyjątkowo ciekawie, bo mieszkałam w siedmiu krajach na trzech kontynentach. Po kolejnych dwóch podróżowałam. Mam więc czasem wrażenie, jakbym w dotychczasowym, czterdziestoparoletnim życiu zmieściła kilka żyć. Gdy zmysły atakowane są nowymi zapachami, gdy dosłownie trudno zgadnąć, co czeka za rogiem a zwykłe zakupy są przygodą i wyzwaniem, każda komórka w ciele zdaje się wibrować. Swoim rytmem, nowym rytmem… Oczy otwierają się szeroko; moje na spotkanie z Innym, z Nowym, a innych na widok tej wysokiej rudej co to, widać od razu, nie jest stąd.

Korzenie poszukiwania piękna
Urodziłam się w rodzinie artystów. Dziadek, Stanisław Hiszpański, przez historyków sztuki ochrzczony został „malarzem osobliwym”. Jego obrazy, emanując subtelnymi barwami zabierają mnie w moje pierwsze podróże tropem piękna.Siostra Stanisława, Maria Hiszpańska-Neumann, zachwyciła swymi grafikami powojenny Berlin. W czasie wojny malowała nawet w obozie koncentracyjnym, choć groziła za to, ni mniej ni więcej, śmierć. Jednak co życie warte bez tego, co duszy najbliższe? – musiała myśleć Ciotka, z narażeniem swej ziemskiej egzystencji wykradając farbki do malowania niemieckich czołgów. JednoZ takich dzieł przetrwało i wisiało na ścianie w moim domu rodzinnym.Moja mama ślicznie rysuje i tworzy kolaże. Od dzieciństwa więc otaczała mnie feeria barw, swobodna, elegancka kreska i kult estetycznej radości.

Uroda niejedno ma imię
Kiedy więc rozpoczęłam moje podróże, fascynowała mnie uroda mieszkanek różnych krajów. Oczywiście, że interesowali mnie wszyscy i wszystko, czarnowłose dzieci o równie czarnych oczętach, architektura, ceramika i sztuka, którą zresztą cały czas rownież aktywnie tworzyłam. Gdy jednak wystawić nos poza własny próg, a czasem przelecieć parę tysięcy kilometrów, jasne staje się, ile najróżniejszych oblicz ma uroda. Od czasu do czasu ktoś miły w Polsce mówi mi, że mam ładne oczy. W Indiach mówiono na mnie „dziewczyna o pomarańczowych oczach” i budziły one raczej konsternację, niż zachwyt. Toteż dążenie do standaryzacji, sztucznego ideału Barbie okazuje się absurdem, absolutną pułapką i pomysłem ciasnej głowy.Jednakże my, kobiety, regularnie torturujemy się myślą, że nie przystajemy do ideału.

Troska o urodę w „zachodniej” kulturze
Gdy wyjeżdżałam z Polski na ponad dekadę, w 2006 roku, miałam 30 lat i poczucie, że czas zacząć nieco bardziej troszczyć się o swoją cerę. Kosmetyczka wydała wyrok: „Taka cieniutka, sucha skóra to, proszę Pani, jest ładna w młodości. Bezproblemowa. Potem szybko się pokryje siateczką drobnych zmarszczek.” Jaka na to rada? „Botox w czoło i powtarzać co trzy miesiące, mocne serum i przychodzić do mnie co tydzień na masaż”. Albo starzeć się z godnością.

Inspiracje estetyczne
Te słowa z pewnością były bodźcem do poszukiwań naturalnego dbania o urodę, bo trzy lata we Włoszech, gdzie Signore chętnie korzystały z medycyny estetycznej, przekonały mnie, że to nie moja estetyka. Kolejne pobyty w Afryce Północnej, Azji, Australii i Ameryce Południowej otworzyły mi oczy na bogactwo odmładzających, upiększających i uzdrawiających technik. Do tego stopnia, że różne typy automasażu, ćwiczeń twarzy i Naturoterapii stały się przedmiotem moich badań trwających już od 14 lat.

Inspiracje zdrowotne
Na pomysł „jogi twarzy” wpadłam samodzielnie… nie mając pojęcia, że ta idea ma parę tysięcy lat!Bo cóż może być logiczniejszego niż ćwiczenie mięśni całego ciała, łącznie z tymi od obojczyków w górę? Nie ma lepszego sposobu na zdrowe ciało, niż ruch, tymczasem jako instruktorka jogi ciągle obserwowałam zaciśnięte szczęki, zmarszczone brwi, wiotkie podbródki i pełne napięć karki. Wniosek: uzdrowić je i upiększyć ćwiczeniami tak, jak to robimy z resztą ciała.

Uniwersytet urody
Ogrom zebranego przez lata materiału domagał się badań naukowych. Widziałam po twarzach i szyjach osób, którym przekazywałam swoją wiedzę, że metoda, którą nazwę później Yogattractive, działa. Wygładzają się zmarszczki, poprawia się owal twarzy i postawa całego ciała. Ustępuje ściskoszczęk a cera nabiera wewnętrznego blasku. Jak to się jednak dzieje? Jaka jest optymalna dawka treningu i automasażu, by zobaczyć w lustrze twarz, którą polubimy?Uniwersytet w Cambridge odkrywa przede mną takie parametry jak aktywność fibroblastów w produkcji kolagenu i elastyny, tonus mięśni, aktywność układów krwionośnego i limfatycznego i mnóstwo innych, kluczowych dla naszego wyglądu i zdrowia wskaźników. Co się okazuje? Krótko lecz bardzo regularnie to najlepsza urodowa recepta.

Kobieta „przedsiębiorczyni”
Nigdy wcześniej nie nazwałabym siebie kobietą biznesu. Wydawało mi się, że prędzej pokryję kolażami 1000 płócien niż nauczę się liczyć, sprzedawać, planować. Miałam jednak wielkie poczucie misji z jednej strony, a i życie niespodziewanie napisało dla mnie trudny scenariusz finansowy.Jakiej misji? Zapragnęłam, by kobiety polubiły swoje unikalne rysy, swoją wyjątkowość i przestały sobie szkodzić inwazyjną estetyką. Kompleksy, strzykawki i skalpel chciałam zastąpić uważnymi, niezwykle przyjemnymi działaniami przynoszącymi same korzyści dla naszego zdrowia i urody. A trend ku naturalności jeszcze parę lat temu był absolutnie niszowy. Czy się uda? Czy dam radę?

Warto było, jest warto!
Dziś, gdy podsumowuję niemal trzy lata działalności, jestem podekscytowana. Niemal 6 tys uczestniczek zajęć, 25 publikacji, ciekawa współpraca ze stowarzyszeniami i fundacjami kobiecymi, wiele sygnałów, że to, co robię, komuś daje poczucie dobrostanu. Yogattractive stała się najpełniejszą metodąnaturalnego anti-agingu twarzy i szyi w Polsce i poza jej granicami. Firma daje zdrową i przyjemną pracę grupie kobiet- instruktorek, a więc… są powody do radości.Tego wszystkiego by nie było bez wspaniałych kobiet wokół, kobiet o otwartych umysłach, otwartych na własne potrzeby, otwartych na eksplorację nowych szlaków.

Olga Szemley 
Twórczyni Yogattractive, autorskiej metody anti-agingu twarzy, dyplomowany instruktor jogi Bikram i Warm Vinyasa, artystka i globetrotterka. Przez 12 lat prowadziła badania nad kobiecymi rytuałami pielęgnacyjnymi na pięciu kontynentach. Zamiłowanie do piękna i jogi połączyła, opracowując Yogattractive – metodę, która pozwala dbać o urodę twarzy i szyi w sposób skuteczny, naturalny i zdrowy. 
www.yogattractive.com

Akademia Młodych Talentów

Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli idzie się za głosem serca to nie ma bata, żeby się nie udało.

Albo, że jeśli czegoś bardzo się pragnie to cały wszechświat sprzyja, aby się zadziało.

Akademia Młodych Talentów, to efekt marzeń chłopaka, który od zawsze wierzył, że poprzez emocje dzieci świat zmienia się na lepsze. To szkoła musicalowa, która odkrywa i rozwija artystyczne pasje oraz przez pracę kadry i uczniów udowadnia, że wszystko jest możliwe.

Dziś więc nie tylko przerasta marzenie o stworzeniu miejsca artystycznych inspiracji, ale wspiera również realizację marzeń innych. Tych małych, dziecięcych, ale ambitnych i rozwijających, których eneragia sprawia, że szkoła stale się rozwija i przed nią wciąż kolejne arystyczne wyzwania.

Akademia Młodych Talentów to przede wszystkim szkoła z wartościami i ogromnym zapałem do kształcenia młodych artystów. Dzieci i młodzież biorą udział w akcjach charytatywnych oraz warsztatach sięgających dalej niż przygotowanie artystyczne. Jej celem jest otwarcie młodych ludzi na drugiego człowieka oraz nauka większej pewności siebie, odwagi w dążeniu do celów i wiary we własne marzenia.

Bo każdy z nas jest inspiracją dla innych i często wystarczy tak niewiele, aby dodać komuś skrzydeł 🙂


Akademia Młodych Talentów
http://www.szkolamusicalowa-amt.pl

SunFlowers Projects

Mogłabym powiedzieć, że wszystko zaczęło się 2 lata wcześniej, ale tak naprawdę kiełkowało już od dłuższego czasu. Najpierw zainspirowane ideą „Podaj dalej”, potem natchnione podejściem „Jestem na tak!”*, a na koniec przypieczętowane spotkaniem z tą każdą osobą, która wierzyła w swoje ideały i była niesiona pasją. I moment, kiedy widziało się jej spełnienie na drodze do realizacji marzeń, której mogło się być udziałem, bezcenny.

To wtedy zrozumiałam że nawet niewielkie wsparcie ma olbrzymią moc i może zainspirować innych do działania, pchnąć do odważnych decyzji i pokazać, że ich potencjał można, a nawet powinno się rozwijać.

Jest nawet anegdota, którą opowiadam wszystkim i wszędzie, że było takie jedno spotkanie, a właściwie jedna osoba, dzięki której ja zrozumiałam, w którą stronę iść. I ta osoba na pewno wie, że to o niej i już widzę jak przekręca oczami 🙂 , ale i też mam nadzieję, że się uśmiecha. Bo to spotkanie połączyło siły, wyzwoliło potencjał i pozwoliło wkroczyć na drogę, o której każde z nas marzyło.

I to jest właśnie ewidentny dowód na to, że każdy ma możliwości, które stanowią wartość dla drugiej strony, a połączone tworzą podstawy do kolejnych, kolejnych i jeszcze kolejnych działań.
I tak tworzy się efekt kuli śniegowej i tak świat zmienia się na lepsze 🙂 Bo szczęśliwi ludzie tworzą szczęśliwe życie dla siebie i innych. I jak zostało powiedziane: „Czujesz się dobrze, czynisz dobrze”***

Jak na każdej drodze zdarzają się jednak wyboje i podążanie za marzeniami to praca i determinacja każdego dnia.
To moment szlifowania intuicji, weryfikacji poglądów i założeń, ale też wszystkich relacji, które były Twoim udziałem. Przekonujesz się kto tak naprawdę jest obok i kto wspiera Cię na drodze. Odchodzi stare, niekoniecznie prawdziwe, ale robi się miejsce na to nowe i często bardziej wartościowe.

To co niezmiennie mnie zachwyca to Ci wszyscy ludzi, których spotykam i ich historie i ich niezłomne przekonania, że pasje, które noszą w sobie mogą i stają się sposobem na życie. Że talent, czas, energia, wewnętrzna prawda i sposób zarabiania na życie mogą być połączone w jedną spójną całość.

I SunFlowers Projects jest po to, aby te pasje afiliować, organizować i wspierać, aby mogły się realizować i inspirować też innych po sięganie po swoje marzenia.

Wysłuchała Anna Samków, twórczyni biżuterii od serca
https://annasamkow.com/

* https://www.payitforwardfoundation.org/about
** idea pozytywnego myślenia o sobie, swoim otoczeniu i swojej przyszłości. Mistrzowsko ubrana w fabułę filmu „Yes man”: https://pl.wikipedia.org/wiki/Jestem_na_tak
*** mi znane jako hasło kampanii społecznej organizowanej przez markę WAWEL w roku 2018