Who if not you!?

Kazik.

Założyciel i członek organizacji ‚Who If Not You!?’.
W świat artystyczny wszedł tanecznym krokiem w wieku 16 lat. Lata pracy sprawiły, że przewinął się przez takie programy jak „You Can Dance”, „Got To Dance” i „Mam Talent”.

W międzyczasie podróżował samotnie po całym świecie.
W Nowym Jorku i Los Angeles poznał co to jest amerykański sen. 
W Japonii nauczył się szacunku do zupełnie odmiennej kultury.
W Afryce samotnie przejechał całą Ugandę, podziwiając tamtejszą dżunglę i sawanny.
W Himalajach przez 2 tygodnie wspinał się samotnie, by stanąć na wysokości 6000m, twarzą w twarz z Everestem.

Tam szukał nowych inspiracji, poznawał inne kultury, inne religie i ciekawych ludzi. Wspólnie ze swoją ekipą przejechał całą Europę robiąc pokazy taneczne na ulicach największych miast tj: Paryż, Mediolan, Amsterdam, Berlin, Malmo, Londyn.

Wszystkie bodźce, które otrzymywał napędzały go do dalszych poszukiwań.
Czując mocną więź z kulturą Hip-Hop, zaczął również zajmować się rapem oraz udzielać się na polskiej scenie Hip-Hopowej. Założył własne studio, w którym tworzy, pracuje i spędza czas z przyjaciółmi.
Z tymi samymi przyjaciółmi stworzył własny, autorski spektakl „Warto!?”

Po wielu latach, tysiącach kilometrów i setkach przygód w końcu zrozumiał sens. Sens swojego życia, sens który go określa, sens zawarty w kilku prostych słowach- ‚Jak nie my to kto!?’. Zrozumiał, że nie jesteśmy odpowiedzialni tylko za samych siebie, ale również za los innych ludzi. To w nas leży siła i chęć zmiany świata na lepsze.

Dlatego obecnie skupia się na działalności charytatywnej. Pod szyldem „WINY” tworzy rozmaite akcje, koncerty, warsztaty, spektakle, obozy i projekty, które angażując artystów, pomagają chorym dzieciom.
Sam również jeździ po całej Polsce, dzieląc się wiedzą z zakresu tańca i nie tylko.

Ciekawostką jest fakt, że ma czarny pas karate, a niedługo wychodzi jego pierwsza płyta „Mixtape Alfa”.

Oprócz tej poważnej otoczki jest niezłym świrem, fanem Królika Bugsa, ma psa ze schroniska, a po nocach ratuje miasto w stroju Batmana. 😉


Who if not you!?
http://www.whoifnotyou.pl

One Day

Moja historia jest prosta.

Miałam dużo szczęścia, spotkałam odpowiednich ludzi, którzy mi pomogli w odpowiednim momencie wskazując drogę, zaopiekowali się mną, dali to co mogli i to co potrafili. Chciałam się uczyć, miałam motywację i dużo wdzięcznosci do tego, co dzieje sie wokół – wiedziałam też, że chce oddać choć po części to, co do mnie przyszło. Pewnego dnia postanowiłam zorganizować gwiazdkę dla Dzieci z Domów Dziecka – obiecałam to sobie jako mała dziewczynka.

Jak będę duża pomogę dzieciom i podziękuję za to jaką i ja pomoc dostałam.

I tak się zaczęło 😉 Kolejne lata mijały – gwiazdki stawały się coraz większe. Przybywało maluchów – rozdwajały się paczki. Z każdym rokiem uczyłam się, co należy poprawić, a na co zwrócić szczególną uwagę. W ten sposób powstała internetowa „Tabela marzeń”, dzięki której każde dziecko mogło spełnić swoje marzenie ufundowane przez  anonimowych Mikołajów z całego świata!

W zakładce „marzenia dodatkowe“ – pojawiały się liczne motywy związane z pracą, pasjami wykraczającymi poza typowy prezent gwiazdkowy. W ten magiczny sposób powstał projekt WSPARCIE NA STARCIE , który jest teraz głównym motorem do organizacji Wigilii, na której ten typ marzeń może ujrzeć światło dzienne.

One Day to teraz jedynie pretekst do czynienia dobra przez cały rok.

Słowo dziękuję to dotychczas największa gratyfikacja. Dla wszystkich, którzy za to właśnie słowo zgodzili się przekroczyć niejednokrotnie barierę, wyłamać zamknięte drzwi – Dziękuję !!! Moje marzenia z dzieciństwa już się spełniły – pomagam innym – teraz Ty zobacz, jak wspaniałe jest to uczucie – to nasz obowiązek, aby się dzielić tym co mamy. Każdy z nas ma coś innego, coś co często jest największą niedostępną wartością dla drugiego człowieka, s czego sami nie dostrzegamy.  Doceń swoje talenty i podziel się nimi!

Twój jeden dzień poświęcony dla innych może być jednym z tych dni, które dla kogoś staną się inspiracją na całe życie.

Mój cel ? 

One day dla wszystkich dzieci ! które z przyczyn losowych nie wychowują się w tradycyjnym modelu rodzinnym. 

Tysiące paczek połączonych w jedną akcję.

Całoroczna praca  z młodzieżą usamodzielniającą się

Ośrodki wsparcia młodzieży którzy pozbawieni wiary w siebie pragną każdego dnia budować je na nowo. 

Jak ja. 

Monika Krzyżanowska
Prezes Fundacji One Day
https://oneday.com.pl

Each One Teach One

Pierwszy Filar Szczęścia: Kreatywność.

Kreatywnie, pozytywnie, zdrowo. Zaczynam powtarzać jak mantrę te 3 słowa, gdyż coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że są to niezbędne przestrzenie, które warto eksplorować. W jakim celu? Oczywiście, aby być szczęśliwym człowiekiem. I pomimo faktu, że szczęście ma 8 miliardów twarzy i postaci, jestem mocno przekonany, że to o czym dziś powiem wpłynie pozytywnie na życie każdego z Was!

O dążeniu do szczęścia pisałem w poprzednim wpisie na Blogu. Tak mi się jakoś rzuciło na klawiaturę, aby porozkminiać życie pod kątem szczęśliwości jego doświadczania. Jak się okazuje szczęście dla jednego człowieka, może oznaczać porażkę dla innego. W zależności od kontekstu w jakim widzimy daną sytuację. Są jednak 3 przestrzenie w naszym życiu, które mocno usprawniają życie i których niedobór, wpływa na wszelkiego rodzaju tworzenie blokad wewnątrz nas samych.

Kreatywnie, Czyli Jak?

Wspominam o kreatywności na każdym kroku, gdziekolwiek bym nie był, z kimkolwiek bym nie rozmawiał. Wzmacniam poczucie kreatywności w każdym z kim mam styczność. Staram się pokazywać najsilniejsze strony w każdym człowieku, ponieważ one dają poczucie stwórczości, czyli bycia kreatorem własnej rzeczywistości. Orzywiście rzeczywistości tej pozytywnej w uniesieniach fali rozkoszy i radości, ale również tej gorszej – obłudnej, czasami wrednej a niekiedy destrukcyjnej dla nas i naszego otoczenia. Przypominam: to My jesteśmy kreatorami całej plątaniny uczuć, emocji, oraz reakcji na dane wydarzenia. Świat emocji nieodłącznie wspiera świat tworzenia. Co zatem rozumiem pod pojęciem kreatywności?

Nie Ma Kreacji Bez Ćwiczenia Akceptacji 

Kreatywny człowiek to człowiek z potencjałem do akceptacji! Oznacza to, że niezależnie co by się działo mamy możliwość wyboru. Mamy możliwość stworzenia sobie takich warunków na jakie pozwala nam nasz rozwój świadomości. Nie więcej, nie mniej. Tyle ile idealnie nam trzeba na dany moment. Dlatego kreatywność to nie tylko malowanie, pisanie, śpiewanie, tworzenie artystyczne. To tylko mały wycinek tego, w czym odnajdują się dane jednostki. Ale kreatywności i możliwości dawania upustu swojej fantazji są setki a nawet pewnie i tysiące. Na co dzień zapominamy o tym i często ludzie mi mówią:

„Ale ja nie mam tak jak ty… Tylu zajawek na życie. Jestem tylko zwykłym pracownikiem, studentem, żoną, ojcem”

To jest błędne stwierdzenie, które oczywiście zostało ludziom narzucone w procesie wielu społecznych mechanizmów. Nie interesuje mnie co kto robi w celu spełnienia siebie. Ważne, aby to po prostu robić z intencją kreacji. Czyli jeśli uwielbiasz czytać książki, rób to i traktuj to jako Twój proces kreacji. Można by zapytać: ale kreacji czego? W tym przypadku niby to tylko czytanie książek i nic specjalnego. Dla mnie to niesamowicie potężna moc tworzenia wirtualnego świata, ćwiczenia wyobraźni oraz posiadania wglądu w doświadczenia innych ludzi. Kreujemy również bogactwo naszego języka którym później będziemy się posługiwali w relacjach z ludźmi. Dlatego każde, dosłownie każde zajęcie, które daje nam jakąś formę spełnienia, jest w pewnym sensie kreacją. Naszym ćwiczeniem jest jedynie, dostrzeżenie tego. Pytania które warto sobie zadawać:

  • #1Forma Kreacji.Jaką formę kreacji Ty uprawiasz? Zastanów się nad tym dobrze  Na pewno jakąś uprawiasz! 
  • #2Niby Nic A Jednak.Czy traktujesz to jako nic specjalnego, czy też może gloryfikujesz to jako formę własnej ekspresji, rozwoju?
  • #3Błahostki? Serio?Pomyśl kto Ci kiedyś wmówił lub jakie doświadczenia nadały Ci pogląd, że Twoje aktywności to błahostki?
  • #4Dziękujmy Częściej.Czy jesteś w stanie od dziś ćwiczyć dziękczynność za Twoje aktywności w których się spełniasz?

Nie Ma Ludzi Lub Też Rzeczy „Zwykłych”.

Obserwuję bacznie. Coraz częściej przysłuchuję się ludziom, obserwuję ich ruchy, zachowania, nawyki. Zwarcam uwagę i zapisuję na twardym dysku w mojej głowie, jak działa ludzka maszyneria z duszą wewnątrz ciała fizycznego. Obserwacje dają mi głębsze poczucie tego, że faktycznie wszyscy jesteśmy piękni. Wszyscy coś mamy do zaoferowania światu. Jeśli nie na zewnątrz, to do naszego wnętrza. Bo dawać trzeba umieć nie tylko na zewnątrz. Często słyszymy, że warto być hojnym i dawać. Owszem, to bardzo silna technika, która później działa na naszą korzyść. Jednak warto też pamiętać o dawaniu sobie, czyli dawaniu do wnętrza. Jaki to ma związek z kreatywnością? Bardzo duży. Jak wynika z moich obserwacji, moc dawania sobie samemu (czegokolwiek, w dowolnej postaci) powoduje podwyższenie naszej sprawczości, kreacji naszego życia takiego jakie byśmy chcieli doświadczać. Uwalnia nas z poczucia bezradności. Powoduje, że chce nam się działać. Pozwala oddychać pełnią potencjału a tym samym pokazuje jak bardzo niezwykli jesteśmy.

PRZYKŁADY Z ŻYCIA CODZIENNEGO

Patrzę na człowieka pracującego w Miejskim Przedsiębiorstwie Oczyszczania Miasta i widzę, że ten człowiek jest tak samo potrzebny mi jak ja jemu. Gdyby nie on, siedziałbym pośród sterty odpadów. A tymczasem, mogę rozkoszować się czystym chodnikiem i zapachem czystego powietrza.

Kelnerka pomimo zmęczenia, uśmiecha się i pyta co może mi podać do stolika. Widzę osobę twórczą, doświadczającą w pewnym sensie pełen potencjał interakcji z drugim człowiekiem! Co za lekcja! Można z nią porozmawiać, wymienić się uśmiechami. A tym samym otrzymać miłą obsługę.

Widzę panią z Ukrainy, która sprzedaje na straganie warzywa i owoce. Wystarczy kilka słów miłej rozmowy i od razu pani się uśmiecha. Widać w niej osobę dobrą oraz lubiącą rozmawiać. Jest w tym kreatywność! Wystarczy nie oceniać. Kreujesz połączenie z drugim człowiekiem co wzmacnia połączenie z samym sobą.

Tak Na Koniec…

Świat skierowany na zewnątrz, zaprogramowany na pewne ideały, typy ludzi, którzy są spełnieni i emanujący sukcesem. Jest to świat naprawdę bardzo iluzoryczny. Media pokazują nam ludzi szczęśliwych, kreatywnych, pięknych i bogatych a jednak wcale tak nie jest. To tylko pewien model, do którego jest nam kazane dążyć. Nikt nie zwraca uwagi na „śmieciarza”, „ukrainkę” czy „byle kelnerkę”.Uwaga jest kierowana na tych którzy, niby coś już osiągnęli, którzy wiedzą jak być kreatywnym człowiekiem. Jednak u źródła leżą te same potrzeby, te same kłopoty a ostatecznie te same ograniczenia. Dotyczą one zarówno Ciebie, mnie jak i Hollywoodzkiego aktora, którego oglądamy w kinie. Dlatego kreujemy nasze życie w duchu akceptacji oraz poczuciu równości. Szacunku do drugiego człowieka oraz braku ograniczeń.

Przypomnę jedynie, że bez nas nie było by Hollywoodzkiej gwiazdy, bez nas nie byłoby prezydenta jakiegoś kraju, bez nas nie byłoby całej kreacji. Skoro to My wpływamy na wszystko co nas otacza, miejmy na uwadze, że wszystkie nasze decyzje, odczucia jak również wybory życiowe są po coś. Jaki jest ostateczny cel? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że warto doświadczać wszystkiego, aby tworzyć przestrzeń do kreacji na różnych polach naszego życia. Tym oto sposobem zakańczam pierwszą część felietonu na temat wzmacniania swojej filozofii życiowej Each One Teach One, czyli kreatywnie, pozytywnie, zdrowo. W następnym felietonie rozpracuję pozytywność. Miłego Dnia!:)


Michał „Vasquez” Plevniak
Each One Teach One
http://eachoneteachone.pl

Architekt Szczęśliwego Życia

Autor, podróżnik, mówca inspiracyjny, organizator pozytywnych eventów.
Przez 15 lat pracował jako dziennikarz i prezenter radiowo-telewizyjny. Ponad 8 lat mieszkał w USA, gdzie był współwłaścicielem kilku firm z branży show-biznesu. Gdy życie zaczęło mu się walić, rzucił wszystko i przeprowadził się na Hawaje w poszukiwaniu szczęścia.

Po pierwszym roku życia w dobrobycie, przez kolejne 12 miesięcy doświadczył bezdomności, która wpłynęła na jego wewnętrzną transformację. Od tamtego czasu inspiruje ludzi do słuchania własnej intuicji i odkrywania wewnętrznego szczęścia. Bogusław jest autorem dwóch książek:
Ilustrowany zbiór wierszy „Inspiracje”
„XII sugestii. Przewodnik do szczęśliwego życia”


Bogusław Szedny
http://www.boguslawszedny.com

K&K Media Consulting

Praca z ludźmi i wśród ludzi była zawsze moją pasją. Niezależnie od mojego zawodowego miejsca i wyzwań przed jakimi stawałam kluczowym aspektem był dla mnie CZŁOWIEK. Nadal tak jest!

I jak to w życiu. Zanim osiągnie się upragniony cel należy zdobywać doświadczenie i dojrzałość. Ja swoje zdobywałam przez 18 lat w sektorach technologicznych / telekomunikacyjnych i w mediach. W Sprzedaży i Marketingu, Project Managemencie, Reklamie, Zarządzaniu. Ze wszystkich sukcesów i porażek wyciągałam wnioski i uczyłam się jak zmieniać i dokonywać wyborów. Obserwowałam i sprawdzałam co mogę robić, by moja praca miała głębszy sens. A przy tym z dużym poszanowaniem i wnikliwością przyglądałam się każdej napotkanej na mojej drodze osobie.
Tak powstał K&K media Consulting.

Koncept biznesowy, w którym pomagam w rozwoju zawodowym. Wspieram i otwieram ludziom drzwi w firmach, których pragną się rozwijać i doskonalić. Organizacjom zaś wynajduję i dostarczam Talenty, dzięki którym mogą efektywnej realizować cele biznesowe. I mimo, iż to dopiero trzeci rok mojej działalności to głęboko wierzę, że to moja droga zawodowa na przynajmniej najbliższych 10 lat.

Klaudia Grabarczyk
http://www.kkmediaconsulting.pl

Kącik Babci i Dziadka

Czy poprzez tak prozaiczną zmianę, jak metamorfoza wspólnej przestrzeni – jadalni, świetlicy – można faktycznie sprawić, że poprawi się jakość życia mieszkańców placówki? Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej „Porozumienie Bez Barier” mówi zdecydowanie TAK! i po latach działalności na rzecz dzieci, poszerza swoją działalność o aktywności, których celem jest uwrażliwienie opinii publicznej na kwestię starości.

Wieloletnie doświadczenie w tworzeniu „Motylkowych Szpitali”* pokazało jak niewiele potrzeba, by dać innym powód do radości i sprawić, by poczuli się lepiej. Surowe szpitalne wnętrza jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stały się bardziej swojskie i przyjazne, a mali pacjenci mogli odwrócić uwagę od leczenia, cierpienia i bólu. Odzyskali chwile dzieciństwa i zyskali namiastkę domowego ciepła.

Czym dla pacjentów oddziałów dziecięcych były „Motylkowe Szpitale”, tym dla osób starszych są „Kąciki Babci i Dziadka”.”Nasze wizyty w Domach Pomocy Społecznej utwierdziły nas w przekonaniu, że ta grupa ludzi jest często pomijana, lekceważona, zaniedbywana i pozostawiona sama sobie. Czasami warunki w jakich żyją osoby starsze uwłaczają godności człowieka. Dlatego tak, jak tworzyliśmy „Motylkowe Szpitale dla Dzieci” zmieniając szarą rzeczywistość w kolorowy, baśniowy świat, będziemy tworzyć „Kąciki Babci i Dziadka” w Domach Pomocy Społecznej jako miejsca przyjazne, kolorowe i otwarte na ludzi.” wyjaśnia Jolanta Kwaśniewska.

„Kącik Babci i Dziadka” to inicjatywa realizowana w ramach programu „Oswajanie starości”. „Kącikowa” koncepcja polega między innymi na zaprojektowaniu, remoncie oraz wyposażeniu sali/świetlicy państwowego ośrodka dla osób starszych, samotnych. Odnowiona przestrzeń daje możliwość wypoczynku, ale również komunikacji ze światem, przyjmowania gości – rodzin oraz znajomych.

Warto o tej inicjatywie mówić szeroko, aby każdy, kto czuje się samotny i zapomniany w Domu Pomocy Społecznej, poczuł, że jest częścią społeczności lokalnej, a także człowiekiem wartościowym, potrzebnym i komunikatywnym.

Dotychczas udało się stworzyć już pięć “Kącików Babci i Dziadka” i w planach są kolejne. Fundacja wierzy w to, że sieje ziarno pozwalające zmienić myślenie i postawy w stosunku do osób starszych. Realizacją każdego Kącika żyje cała lokalna społeczność. Fundacja dokłada wszelkich starań, by aktywizować i maksymalnie angażować lokalne przedsiębiorstwa, rozbudzać w ludziach chęć pomagania i inspirować różne grupy oraz instytucje do nawiązania kontaktu na bazie wspólnej pracy przy „Kąciku”. Efekt? Przedszkolaki – dotychczas niechętne, by odwiedzać domy opieki – teraz regularnie goszczą w DPS-ie wystawiając przedstawienia i śpiewając piosenki. Personel zyskuje przestrzeń, by zaprosić do Mieszkańców gości, zorganizować dla nich interesujące zajęcia czy wieczorek filmowy. Mieszkańcy mogą wspólnie spędzić czas w przyjemnych warunkach. Wreszcie rodzina i znajomi chętniej odwiedzają Babcię czy Dziadka, by zasiąść w miękkich fotelach przy kominku i pogawędzić o starych i nowych czasach.

Projekt „Kącik Babci i Dziadka” pozwala budować mosty, nawiązać międzypokoleniowy dialog i łączyć ponad podziałami. Uwrażliwia lokalne środowiska na specyficzne problemy Seniorów z Domów Pomocy Społecznej, a Seniorów otwiera na otaczający świat, redukując społeczne wykluczenie.

Fundacja Porozumienie Bez Barier
https://fpbb.pl

* Ideą powstania programu ,,Motylkowe Szpitale’’ było uświadomienie dorosłym istnienia w dziecięcych myślach nieprzyjemnych skojarzeń związanych z białym kolorem, który w umysłach dzieci automatycznie łączy się z bólem, cierpieniem i chorobą. Fundacja pragnęła aby w miarę możliwości likwidować opory najmłodszych i sprawiać aby choć trochę polubili oni miejsca, w których często spędzają tygodnie, miesiące a nawet lata swojego dzieciństwa. Wprowadzaniu do szpitali dziecięcych elementów tęczowo-barwnego, baśniowego świata przyświecało hasło: ,,Farba kolorowa nie jest droższa od białej’’. 

Niewidzialna wystawa

Moja przygoda z Niewidzialną Wystawą zaczęła się trochę przez przypadek, ale nie do końca. Jeden ze wspólników wystawy był moim szefem przez długi czas. Znał mnie dobrze, moją naturę społecznika, więc początkowo sondował, co myślę o takim projekcie kulturalno – edukacyjno – społecznym w Polsce jako, iż na Węgrzech działał on od wielu lat, a w momencie naszych rozmów otwierała się czeska siostra wystawy. Przyznam, że nigdy nie pracowałam, ba – nie znałam osób z niepełnosprawnościami, ale wrodzona ciekawość świata i otwartość podpowiedziała mi, że może to być coś bardzo interesującego. Pomogłam w przygotowaniach, jednak ze względu na zobowiązania nie mogłam podjąć pracy. Sytuacja zmieniła się w lutym 2012, kiedy pojawiła się ponownie propozycja – postanowiłam w ciemno, ha, wejść w ten projekt i do dziś wiem, że był to dla mnie milowy kamień rozwojowy i najlepsza decyzja zawodowa w życiu.

Czym jest dla mnie Niewidzialna Wystawa? Poza oczywistym faktem, że jest ekspozycją, która uczy, porusza, w pewnym sensie bawi, to dla mnie zbiór niesamowitych ludzi, którzy wspólnie tworzą coś wielkiego. Gdy poznaliśmy się wszyscy lepiej czuliśmy, że mamy szansę stać się czymś więcej. Czymś na kształt instytucji, w której żadne pytanie nie zostanie bez odpowiedzi. Która – poza swoją operacyjną pracą wyjdzie na zewnątrz, aby pobudzać do działania. Pragniemy pokazać, że tam, gdzie łączy się energia i pasja można robić wielkie rzeczy – kampanie społeczne, warsztaty, burze mózgów. Każdy może do nas przyjść i nie stanie mu na drodze szeroka administracja, betonowy sposób myślenia.

Niewielka, bo niespełna 30 osobowa grupa ludzi pokazuje alternatywę dla wielu podmiotów, które powinny z założenia zajmować się sprawami, które my podejmujemy. Jesteśmy spółką, a robimy pracę, którymi zajmują się fundacje, stowarzyszenia. Utrzymujemy się ze sprzedaży biletów, jednocześnie sami finansujemy nasze działania edukacyjne – kampanie – takie jak m.in. mini podręcznik dla lekarzy okulistów i personelu medycznego „Pacjent niewidomy i słabowidzący w gabinecie i na oddziale”, akcja #ścieżkadostępu – podziel się przestrzenią, traktująca o dostępności przestrzeni publicznej. Nie występujemy o fundusze europejski i granty. Robimy wszystko niezależnie i po swojemu.

Ten piękny statek płynie już ponad 7 lat, a ja mam zaszczyt być jego kapitanem, stanowiąc z całą pewnością zaprzeczenie dla typowego dyrektora zarządzającego.
Absolwentka dziennikarstwa, społecznik, zakochana w pracy. Prywatnie szczęśliwa żona i mama.

Małgorzata Szumowska
Dyrektor Niewidzialnej Wystawy
https://niewidzialna.pl

Studio La Superbaa

  1. superbo, z włoskiego znakomity, wspaniały.
  2. La Superba to najjaśniejsza gwiazda niewielkiej konstelacji Psów gończych, znana dzięki swojej jaskrawoczerwonej barwie.
  3. „La superba Genova” – tak rodowici genueńczycy określają swoje ukochane miasto.

STUDIO LA SUPERBAA – tym określeniem spięłam swoje pasje: projektowanie, malarstwo i rysunek.

Wierzę, że prawda zarówno w sztuce jak i w życiu zawsze się obroni. By czuć się spójnym i osadzonym głęboko w sobie, niezbędne jest poczucie identyfikacji z własną marką. Mnie zajęło to ponad 10 lat. Wyboistą niejednokrotnie drogą dotarłam do miejsca, w którym odkryłam, że wyznawane przez mnie wartości i poczucie misji znajdują równie wrażliwych odbiorców. Działając w zgodzie z własnym sercem i intuicją spotykamy na swojej drodze tych, którzy poszukują podobnych wartości.

Misją STUDIA LA SUPERBAA jest tworzenie grafik, które sprawią, że właściciel marki poczuje się „jak u siebie”. Słucham i staram się „czuć” każdą współpracującą ze mną osobę. Identyfikacja wizualna nie jest jedynie logotypem, znaczkiem do wstawienia na materiały marketingowe. To język, jakim posługujemy się budując komunikację z naszymi klientami. To  emocje, którymi pragniemy opowiedzieć o tworzonej przez siebie marce czy produkcie. To identyfikacja emocjonalna, która będzie szła z nami przez lata.

W trakcie pracy przeprowadzam klientów przez wszystkie elementy i materiały marketingowe tworzące spójny język marki. Pomagam, proponuję kierunek, służę radą i wspieram również przy tworzeniu strony internetowej. Lubię rozmawiać… oj! Bardzo lubię! Najpierw „zaczepiam” briefem. Kolejny etap to kawa, ciacho i wspólne pierwsze kroki.

STUDIO LA SUPERBAA to również STANY ZACHWYTU – jedno z najbardziej pierwotnych, wspaniałych i wzniosłych uczuć, które towarzyszy nam w dzieciństwie, a które często tracimy w dorosłym życiu.  Stan zachwytu jest czysty, niewinny, niespodziewany. Źródeł jego jest tyle ile ludzi na świecie, opiera się sądom i ocenom. W swojej działalności pragnę wywoływać zachwyt, to oczywiste. Jednak najmocniej pragnę, by każdy mógł poczuć zachwyt jaki towarzyszy podczas tworzenia. Kreatywność jest w każdym z nas. I to jest kolejna gałąź jaką w najbliższej przyszłości STUDIO LA SUPERBAA będzie rozwijać.

Olga Kucewicz
INSTAGRAM:
https://www.instagram.com/studio.lasuperbaa.art/
https://www.instagram.com/studio.lasuperbaa.biz/

WWW:
http://www.studiolasuperbaa.pl/

Fatalny Facet

Niech się zastanowię ile razy w życiu usłyszałem „FATALNY FACET”? Pewnie częściej niż moja córka „nie rób tego, nie wolno”…:)

A tak poważnie, Fatalny Facet to projekt, w którym przewrotnie i lekkim przymrożeniem oka podchodzę do tego, jak postrzegani są dziś trochę faceci: w życiu, w domu, w związku, w pracy, na wakacjach, jak również i w kuchni.


„Fatalny” to miejsce, gdzie można przede wszystkim dobrze „zjeść”, a pomiędzy gotowaniem, dowiedzieć się co znaczy być tatą bez uszczerbku na byciu mężczyzną bez rezygnacji z siebie. To balans pasji i obowiązków życiowych, którym towarzyszyć ma zawsze lekki flirt i do czasu do czasu mały kac, bo na trzeźwo wszystkiego ogarnąć się nie da.

To blog o mnie, ciekawych podróżach gdzie dobrej kawy, wina i niezliczonych historii o jedzeniu nie zabraknie. Wszystko bez filtrów i pudru, za to ze smakiem i szczerze, ale kto co lubi!

O mnie

Jestem 34-letnim facetem i od 7 lat szczęśliwym tatą jednocześnie. Przyznam, że to niesamowite uczucie, jak przez ten ojcowski czas „jakość powietrza” w życiu człowieka zmieniała się na lepsze. Moja córka od najmłodszych lat, siedząc na blacie kuchennym przyglądała się jak powstawał rosół dla niej. Dziś juz na blacie siedzieć nie chce, ale oglądając Piratów z Karaibów przebiera nogami w oczekiwaniu na steka, co napawa mnie dumą.

W mojej rodzinnej kuchni niepodzielnie rządził mój ojciec. To właśnie za jego sprawą, z każdym niedzielnym obiadem, kolacją czy zabawami przy ogniu, przesiąkałem pasją do gotowania oraz i uczyłem się szacunku do produktu, którego nie było wiele, ale zawsze był jakościowy: Dziczyzna, wieprzowina i drób od zaprzyjaźnionych rolników. Grzyby zebrane przez mojego dziadka i najlepsze rydze na maśle w wykonaniu babci to tylko kawałek mojego smacznego życia i kulinarnej przygody.

Każdy mój wyjazd, spacer, lunch, wyjście z przyjaciółmi to zawsze szukanie nowych smaków. Planowanie wakacji zaczynam od szukania lokalnych targów, a później dopiero hotelu. Moją pasją od zawsze było gotowanie ( i nie stoi za tym food network) począwszy od kanapki „z niczym” w mieszkaniu studenckim, a kończąc na sanżakach z kaszanką.

Kuchnia

Z całą pewnością jestem miłośnikiem potraw mięsnych, zaczynając od Wagyu kończąc na piątej ćwiartce – skoro juz zabijamy zwierzęta to z szacunku do nich powinniśmy zjadać je od głowy do ogona nie marnując niczego. To jest moja filozofia w kuchni i bede starał się na każdym kroku o niej wspominać. W związku z tym nie nauczę Was, jak się robi krem z pokrzyw, ani nie przygotuję tatara z glonów, tylko dlatego, ze ktoś chwilowo nie chce jeść mięsa. Za to zaproszę Was do stołu, przy którym szanuje się jedzenie, króluje kuchnia rodzinna, męska, ale nie tylko dla mężczyzn, przy którym zawsze znajdzie się miejsce dla wiecznie głodnych i spragnionych kulinarnych opowieści.

W mojej kuchni chciałbym przywoływać kult naszych produktów, zwrócić uwagę na to co czym dysponujemy zanim kupimy kolejne krewetki rzucimy się na kolejny ramen.
Na wszystko o czym tutaj pisze i pisać bede mam jedną prostą definicję: Jak już masz dobry produkt nie zepsuj go, wykorzystaj tak, jakbyś miał go zjeść po raz ostatni.

W moich daniach przeważają produkty lokalne i sezonowe, w które obfituje polskie morze, jeziora, lasy i pola. Pomimo ogromnej słabości do mięsa wyznaje zasadę, że na końcu liczy się smak i nie ma znaczenia, czy jest to kuchnia mięsna, wegetariańska, czy tez wegańska – smak obroni się zawsze!!!

Marcin Duda
http://www.fatalnyfacet.pl

Yogattractive

Piękna przedsiębiorczość
Poszukiwacze przygód byli i będą. Ja jestem poszukiwaczką piękna.

Kilka żyć w jednym
Tak w skrócie mogłabym podsumować moją pasję życiową, zawodową i naukową. Wyjaśniam.Życie ułożyło mi się wyjątkowo ciekawie, bo mieszkałam w siedmiu krajach na trzech kontynentach. Po kolejnych dwóch podróżowałam. Mam więc czasem wrażenie, jakbym w dotychczasowym, czterdziestoparoletnim życiu zmieściła kilka żyć. Gdy zmysły atakowane są nowymi zapachami, gdy dosłownie trudno zgadnąć, co czeka za rogiem a zwykłe zakupy są przygodą i wyzwaniem, każda komórka w ciele zdaje się wibrować. Swoim rytmem, nowym rytmem… Oczy otwierają się szeroko; moje na spotkanie z Innym, z Nowym, a innych na widok tej wysokiej rudej co to, widać od razu, nie jest stąd.

Korzenie poszukiwania piękna
Urodziłam się w rodzinie artystów. Dziadek, Stanisław Hiszpański, przez historyków sztuki ochrzczony został „malarzem osobliwym”. Jego obrazy, emanując subtelnymi barwami zabierają mnie w moje pierwsze podróże tropem piękna.Siostra Stanisława, Maria Hiszpańska-Neumann, zachwyciła swymi grafikami powojenny Berlin. W czasie wojny malowała nawet w obozie koncentracyjnym, choć groziła za to, ni mniej ni więcej, śmierć. Jednak co życie warte bez tego, co duszy najbliższe? – musiała myśleć Ciotka, z narażeniem swej ziemskiej egzystencji wykradając farbki do malowania niemieckich czołgów. JednoZ takich dzieł przetrwało i wisiało na ścianie w moim domu rodzinnym.Moja mama ślicznie rysuje i tworzy kolaże. Od dzieciństwa więc otaczała mnie feeria barw, swobodna, elegancka kreska i kult estetycznej radości.

Uroda niejedno ma imię
Kiedy więc rozpoczęłam moje podróże, fascynowała mnie uroda mieszkanek różnych krajów. Oczywiście, że interesowali mnie wszyscy i wszystko, czarnowłose dzieci o równie czarnych oczętach, architektura, ceramika i sztuka, którą zresztą cały czas rownież aktywnie tworzyłam. Gdy jednak wystawić nos poza własny próg, a czasem przelecieć parę tysięcy kilometrów, jasne staje się, ile najróżniejszych oblicz ma uroda. Od czasu do czasu ktoś miły w Polsce mówi mi, że mam ładne oczy. W Indiach mówiono na mnie „dziewczyna o pomarańczowych oczach” i budziły one raczej konsternację, niż zachwyt. Toteż dążenie do standaryzacji, sztucznego ideału Barbie okazuje się absurdem, absolutną pułapką i pomysłem ciasnej głowy.Jednakże my, kobiety, regularnie torturujemy się myślą, że nie przystajemy do ideału.

Troska o urodę w „zachodniej” kulturze
Gdy wyjeżdżałam z Polski na ponad dekadę, w 2006 roku, miałam 30 lat i poczucie, że czas zacząć nieco bardziej troszczyć się o swoją cerę. Kosmetyczka wydała wyrok: „Taka cieniutka, sucha skóra to, proszę Pani, jest ładna w młodości. Bezproblemowa. Potem szybko się pokryje siateczką drobnych zmarszczek.” Jaka na to rada? „Botox w czoło i powtarzać co trzy miesiące, mocne serum i przychodzić do mnie co tydzień na masaż”. Albo starzeć się z godnością.

Inspiracje estetyczne
Te słowa z pewnością były bodźcem do poszukiwań naturalnego dbania o urodę, bo trzy lata we Włoszech, gdzie Signore chętnie korzystały z medycyny estetycznej, przekonały mnie, że to nie moja estetyka. Kolejne pobyty w Afryce Północnej, Azji, Australii i Ameryce Południowej otworzyły mi oczy na bogactwo odmładzających, upiększających i uzdrawiających technik. Do tego stopnia, że różne typy automasażu, ćwiczeń twarzy i Naturoterapii stały się przedmiotem moich badań trwających już od 14 lat.

Inspiracje zdrowotne
Na pomysł „jogi twarzy” wpadłam samodzielnie… nie mając pojęcia, że ta idea ma parę tysięcy lat!Bo cóż może być logiczniejszego niż ćwiczenie mięśni całego ciała, łącznie z tymi od obojczyków w górę? Nie ma lepszego sposobu na zdrowe ciało, niż ruch, tymczasem jako instruktorka jogi ciągle obserwowałam zaciśnięte szczęki, zmarszczone brwi, wiotkie podbródki i pełne napięć karki. Wniosek: uzdrowić je i upiększyć ćwiczeniami tak, jak to robimy z resztą ciała.

Uniwersytet urody
Ogrom zebranego przez lata materiału domagał się badań naukowych. Widziałam po twarzach i szyjach osób, którym przekazywałam swoją wiedzę, że metoda, którą nazwę później Yogattractive, działa. Wygładzają się zmarszczki, poprawia się owal twarzy i postawa całego ciała. Ustępuje ściskoszczęk a cera nabiera wewnętrznego blasku. Jak to się jednak dzieje? Jaka jest optymalna dawka treningu i automasażu, by zobaczyć w lustrze twarz, którą polubimy?Uniwersytet w Cambridge odkrywa przede mną takie parametry jak aktywność fibroblastów w produkcji kolagenu i elastyny, tonus mięśni, aktywność układów krwionośnego i limfatycznego i mnóstwo innych, kluczowych dla naszego wyglądu i zdrowia wskaźników. Co się okazuje? Krótko lecz bardzo regularnie to najlepsza urodowa recepta.

Kobieta „przedsiębiorczyni”
Nigdy wcześniej nie nazwałabym siebie kobietą biznesu. Wydawało mi się, że prędzej pokryję kolażami 1000 płócien niż nauczę się liczyć, sprzedawać, planować. Miałam jednak wielkie poczucie misji z jednej strony, a i życie niespodziewanie napisało dla mnie trudny scenariusz finansowy.Jakiej misji? Zapragnęłam, by kobiety polubiły swoje unikalne rysy, swoją wyjątkowość i przestały sobie szkodzić inwazyjną estetyką. Kompleksy, strzykawki i skalpel chciałam zastąpić uważnymi, niezwykle przyjemnymi działaniami przynoszącymi same korzyści dla naszego zdrowia i urody. A trend ku naturalności jeszcze parę lat temu był absolutnie niszowy. Czy się uda? Czy dam radę?

Warto było, jest warto!
Dziś, gdy podsumowuję niemal trzy lata działalności, jestem podekscytowana. Niemal 6 tys uczestniczek zajęć, 25 publikacji, ciekawa współpraca ze stowarzyszeniami i fundacjami kobiecymi, wiele sygnałów, że to, co robię, komuś daje poczucie dobrostanu. Yogattractive stała się najpełniejszą metodąnaturalnego anti-agingu twarzy i szyi w Polsce i poza jej granicami. Firma daje zdrową i przyjemną pracę grupie kobiet- instruktorek, a więc… są powody do radości.Tego wszystkiego by nie było bez wspaniałych kobiet wokół, kobiet o otwartych umysłach, otwartych na własne potrzeby, otwartych na eksplorację nowych szlaków.

Olga Szemley 
Twórczyni Yogattractive, autorskiej metody anti-agingu twarzy, dyplomowany instruktor jogi Bikram i Warm Vinyasa, artystka i globetrotterka. Przez 12 lat prowadziła badania nad kobiecymi rytuałami pielęgnacyjnymi na pięciu kontynentach. Zamiłowanie do piękna i jogi połączyła, opracowując Yogattractive – metodę, która pozwala dbać o urodę twarzy i szyi w sposób skuteczny, naturalny i zdrowy. 
www.yogattractive.com